Święta pachną piernikami, choinką i śmiechem dzieciaków biegających po domu. To czas, kiedy nagle wszyscy znajdują chwilę dla siebie. Chwila, którą chce się zatrzymać na dłużej niż tylko w pamięci. Zdjęcia świąteczne pozwalają uchwycić ten klimat i schować go do szuflady na lata. Nie muszą być idealne. Wystarczy, że będą prawdziwe.
Jak przygotować rodzinę do zdjęć świątecznych?
Najpierw ustalcie, co założycie. Nie chodzi o identyczne swetry z reniferami (choć mają swój urok). Kolory powinny się ze sobą komponować – czerwienie, zielenie, szarości, beże. Unikajcie krzykliwych wzorów, które odciągają uwagę od twarzy. Dzieci mogą mieć coś luźniejszego, dorośli coś eleganckiego, ale wygodnego. Komfort jest kluczowy. Jeśli ktoś czuje się jak przebrany klaun, będzie to widoczne.
Przed sesją warto zrobić próbę generalną. Niech każdy spojrzy w lustro i zobaczy, jak wygląda. Dzieciom pokażcie kilka zdjęć z poprzednich lat – od razu się nakręcą. Ustalcie też najlepszą godzinę, najlepiej rano lub wczesne popołudnie, gdy wszyscy mają jeszcze energię. Wieczorem padają już na kanapę.
Jak uchwycić emocje i naturalne gesty na zdjęciu świątecznym?
Zapomnijcie o „serek!”. Najlepsze zdjęcia powstają, gdy nikt nie patrzy w obiektyw. Dzieci rozrywają papier z prezentów. Tata próbuje zawiesić gwiazdę na czubku choinki. Mama przytula najmłodszego, który zasypia pod drzewkiem. To momenty, które potem wyciągacie z albumu i śmiejecie się do łez.
Fotograf (czy wy sami, czy ktoś z rodziny) po prostu chodzi i pstryka. Bez ustawiania. Bez „teraz wszyscy razem!”. Najlepsze kadry powstają przypadkiem.
Jakie motywy tematyczne mogą urozmaicić sesję fotograficzną?
„Grinch atakuje choinkę”. „Rodzinna bitwa na śnieżki w salonie” (ze sztucznym śniegiem z puszki). Albo wszyscy w piżamach, z kubkami, pod kocem, oglądają „Kevina”. Dzieci uwielbiają wygłupiać się przed aparatem. My zrobiliśmy kiedyś sesję „rodzina elfów w warsztacie Mikołaja” – stół pełen narzędzi, czapki z uszami, tata z watową brodą. To nasze ulubione zdjęcia do dziś.
W domu macie pełną kontrolę: kominek, schody, kuchnia z blachą pierników – wszystko gra. Na zewnątrz: śnieg, lampki, sanki, mróz na nosach. Nawet bez śniegu szron na trawie i oddechy w powietrzu tworzą efekt. Najlepsze są mieszane sesje. Najpierw w domu przy choince, potem szybki wypad na dwór. Różnorodność kadrów cieszy oko w albumie.
Prosty, zawsze udany pomysł na rodzinne zdjęcia świąteczne
Seria „dzień przed Wigilią”. Od rana. Mama kroi makowiec. Tata walczy z choinką. Dzieci piszą list do Mikołaja. Pies kradnie pierniczek. Wszyscy w dresach, bez makijażu, z mąką we włosach. Te zdjęcia są najcenniejsze. Nie chodzi o pozowanie. Liczy się to, że byliście razem i widać to na zdjęciach.
Rodzinne zdjęcia świąteczne nie są konkursem na najpiękniejszy kadr. To kapsuła czasu. Za dziesięć lat otworzycie album i wrócicie do zapachu mandarynek, śmiechu dzieci i momentu, gdy babcia udawała, że nie płacze przy „Silent Night”. Róbcie ich mnóstwo. Nawet telefonem. Nawet jeśli ktoś ma czerwone oczy od cebuli. Nawet gdy pies wpadnie w kadr. O to właśnie chodzi.
Autor: Kamila Makowska
